Płonąca żyrafa Salvadora Dalego

Są takie obrazy olejne, których wyjątkowość nie podlega żadnej dyskusji. Jednym z nich jest właśnie Płonąca Żyrafa, ukończona w 1937 roku. Jej autor — Salvador Dali — słynął i wciąż słynie z surrealistycznego zacięcia. Niekiedy uznaje się go nawet na prekursora tegoż gatunku. Dzieło nie jest szczególnie duże, bo jego rozmiar to 35 x 27 cm. Wykonano je techniką olejną i dziś znajduje się ono w Muzeum Sztuki w Bazylei. Mimo swojej leciwości praca ta wciąż przyciąga do siebie setki turystów rocznie. Każdy pragnie stanąć twarzą w twarz ze sztuką, jaka była w stanie raz na zawsze zrewolucjonizować pojmowanie piękna. 

Zerwane konwenanse, podeptane wzorce i zignorowane stereotypy — wszystkich tych rzeczy dokonał Salvador Dali. Miał on odwagę być inny i zmieniać to, co od lat uznawane było za dobre. Wychodziło mu to perfekcyjnie! Pozostawał sobą, nawet wtedy, gdy nie łapał się w wąskich granicach ówczesnych trendów. Był surrealistycznym pionierem i niezwykle utalentowanym artystą. Ewentualnie mógł też być po prostu szalony. Dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, która z wymienionych opcji jest odzwierciedleniem prawdy. Niewykluczone jednak, że realny stan rzeczy to zlepek wszystkiego, co zostało wymienione powyżej. 

Płonąca Żyrafa — ogólny opis obrazu

Ten konkretny obraz olejny jest stosunkowo niewielki. Zdaje się on wręcz być wciśniętym w zbyt małe ramy. Patrząc na tę pracę, pierwszym rzucającym się w oczy elementem, jest nierzeczywista, irracjonalna wręcz postać kobiety, która znajduje się na pustkowiu oblanym światłem o kolorze niebieskim. Kościste kształty postaci są okryte delikatną, może odrobinę zniszczoną tkaniną. W dziele tym brakuje spójności. Niby widoczne jest na nim życie, a jednak wszystko pozostaje w stanie rozkładu.

Z pleców postaci wystają dziwaczne maczugi, których falliczny kształt zarazem fascynuje, jak wzbudza niewyjaśniony niepokój. Dopełnieniem tej pięknej makabry jest fakt, iż maczugi są podparte kulami inwalidzkimi. Z kolei znajdująca się na pierwszym planie postać wyciąga przed siebie swoje ręce. Jej dłonie są pozbawione skóry i sprawiają wrażenie, jak gdyby czegoś one poszukiwały w szerokiej przestrzeni. Z kobiecego ciała wystają także otwarte do połowy puste szuflady. Co w nich jest? Wyłącznie pustka. 

Na drugim planie obrazy, jakby w głębi wspomnianego wcześniej pustkowia, widzimy inną kobietę  o wyglądzie przypominającym pierwszoplanową postać. Z jej pleców także wyrasta wiele wzbudzających pytania maczug, a z głowy wystają jej płonące gałęzie. W dłoni zaś trzyma ona czerwoną żyrafę. Jest ona uniesiona do góry, co sugeruję, iż zwierzę jest swoistym symbolem zwycięstwa. 

Znana nam z tytułu Płonąca Żyrafa jest zlokalizowana z tyłu, po lewej stronie. Znad jej ciała unoszą się płomienie, które to z kolei rzucają długie cienie. Wszystko to powoduje, że w odbiorcy bucha niemalże zachwyt, powodowany niesamowitością tego surrealistycznego dzieła. Jednocześnie nieubłagane jest również to, iż widoczna tam jałowość krajobrazu tworzy klimat dość posępny. 

W jaki sposób interpretuje się to dzieło?

Ktoś kiedyś zapytał pewnego polskiego artystę o to, co mają symbolizować jego długie, pomalowane na niebiesko paznokcie. Muzyk wzruszył ramionami i odpowiedział, że nic ponad to, że są to po prostu niebieskie paznokcie. I tak właśnie często jest ze sztuką. Podczas gdy odbiorcy doszukują się w niej drugiego dna, niekiedy wystarczy poszukać odpowiedzi wyłącznie w tym, co widoczne jest od razu. 

Jeśli zaś chodzi o interpretację Płonącej Żyrafy, to trzeba tutaj zauważyć typową dla nurtu surrealistycznego próbę zajrzenia z najmroczniejsze części ludzkiej podświadomości. Dzieło nie jest ani trochę jednoznaczne. Ono w jednej chwili daje i obiecuje, po to aby w drugiej odebrać i zdeptać wszelkie nadzieje. 

Zaprezentowane na płótnie postacie w widoczny sposób ulegają procesowi destrukcji. Może być to artystycznym odbiciem dla nietrwałości życia, fascynacji jaką autor darzył śmierć, a także formą pokazania, że obecna cywilizacja osiągnęła już apogeum zepsucia i to co może wydarzyć się teraz, to najwyżej powolny rozkład. 

Maczugi o demonicznym kształcę, które wyrastają z pleców kobiet przedstawionych na obrazie, zostały oparte o kule inwalidzkie. Nie każdy z pewnością wie, że podobne kule były częstym rekwizytem samego Salvadora Dalego. Możemy dopatrywać się w tym dziele wręcz wizji apokaliptycznej. Wszystko co jest na nim, nie ma w sobie ani odrobiny piękna, ale jednocześnie olśniewa swoją urodą i tajemniczością. 

Płonąca Żyrafa w literaturze

Ciekawostką jest fakt, że w 1958 roku polski poeta Stanisław Grochowiak w tomiku zatytułowanym „Manuet z pogrzebaczem” umieścił wiersz, który nie pozostawia wątpliwości co to tego, że jest to interpretacja obrazu olejnego Płonąca Żyrafa. Utwór ten został uznany za czołowy w nurcie turpistycznym.