Malarstwo marynistyczne – dlaczego mnie fascynuje?

Krajobraz morski, łodzie wyłaniające się z tafli błękitnej wody, porty i wybrzeża od zawsze mnie fascynowały. Wielka woda rozbudzała moją wyobraźnię, a malarstwo marynistyczne pozwalało na danie upustu zachwytowi. Jako dziecko zaczytywałem się w książkach poruszających tę tematykę. Dzięki temu mogłem postrzegać morze nie tylko przez pryzmat jego wyglądu, ale również emocji, które wzbudza. Co prawda nigdy nie marzyłem o karierze żeglarskiej, ale wiele namalowanych przeze mnie nowoczesnych obrazów do salonu i innych pomieszczeń uwydatnia moje zainteresowanie tym zagadnieniem.

Początki malarstwa marynistycznego i jego rozwój

Malarstwo marynistyczne debiutowało już w średniowieczu. Wówczas widoki z morzem w roli głównej pojawiały się przede wszystkim w formie tła dla różnych wydarzeń opisanych w biblii. Później — w XVI wieku wielu artystów wykorzystywało ten motyw również w innych celach. Gdy w okresie renesansu religijność przestała odgrywać główną rolę w ludzkim życiu, obrazy olejne wreszcie zaczęły pełnić funkcję dekoracyjną i wykorzystywać przy tym całość swojego potencjału. Za renesansowych prekursorów marynistyki z powodzeniem można uznać malarzy takich jak Jan van Eyck oraz Pieter Bruegl.

Marynistyka najmocniej rozwinęła się w XVII wieku. Za jej popularyzację w tym czasie byli odpowiedzialni twórcy, którzy wychowywali się w otoczeniu morskiego krajobrazu. Ich dzieła były bardzo autentyczne, można założyć nawet, że były faktycznym odzwierciedleniem rzeczywistości. Jako autor takich obrazów doskonale wiem, że w wielu przypadkach widok ten jest tak piękny, że zwyczajnie nie potrzebuje żadnych ulepszeń. Retusz pędzlem jest więc całkowicie zbędnym zabiegiem.

Bogate tradycje żeglarskie wielokrotnie zostały uwiecznione przez wybitnych artystów. Mowa w tym przypadku o Salomonie van Ruisdealu, Claudzie Lorrainie, a nawet Williamie Turnerze. Warto jednak zwrócić uwagę również na to, że malarstwo marynistyczne rozwijało się także dzięki naszym rodzimym malarzom. Adam Werka wielokrotnie podejmował się realizowania dzieł poruszających tę tematykę.

Ciekawostki na temat marynistyki

Warto wiedzieć, że sceny batalistyczne przez bardzo długi okres były integralną częścią malarstwa marynistycznego. Prawdopodobnie wynikało to bezpośrednio z tego, że trudno o bardziej widowiskowe pole walki niż to, które osadzone było pośrodku wodnego żywiołu.

Interesujące wydaje się również to, że morski krajobraz miał bardzo duże znaczenie, jeśli chodzi o rozwój niektórych nurtów w sztuce. Jako przykład w tym przypadku mogą służyć impresjonizm oraz postimpresjonizm.

Statki i łódzki gościły w sztuce już w czasach starożytnych cywilizacji. Petroglify odnalezione w Azerbejdżanie pochodzą sprzed 12 tys. lat p.n.e. i widać na nich łodzie wykonane z trzciny. Grecy z kolei uwieczniali statki na wazach oraz monetach. Egipcjanie jako jedni z pierwszych próbowali malować coś wiążącego się z tematyką morską, choć wówczas nie było to tyle gatunkiem sztuki, co próbą opisania konkretnych wydarzeń historycznych.

Gotyk z kolei wprowadził do sztuki odrobinę ekstrawagancji. Ciężko jest jednoznacznie stwierdzi, czy w było to piękne, ale trzeba przyzna, że stanowiło ciekawostkę. Mowa o modnym w tamtym okresie nef, czyli dziele ze złota o dużym rozmiarze, które przybierało formę stolika z figurą statku. Przedmiot pełnił funkcję magazynową — przechowywano w nim sztuce, przyprawy lub inne elementy wyposażenia kuchni. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jego strona praktyczna stanowiła jedynie zasłonę dymną dla próżności bogaczy. Kupno nef oznaczało spory wydatek, nikt nigdy nie pokusił się o wyprodukowanie ekonomicznej wersji takiej ozdoby.

Obrazy marynistyczne w XXI wieku

Malarstwo marynistyczne w bardzo widoczny sposób nawiązuje do założeń impresjonizmu. Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób przenikają się na nich światłocienie oraz jak istotną rolę odgrywa poświata. Jako twórca zawsze staram się ostawić w swoich dziełach nutę tajemnicy. Takie miejsce, które może być wykorzystane przez odbiorcę na własną interpretację tematu. W końcu sztuka ma nie tylko zdobi, ale także rozwijać wyobraźnię i rozbudzać zmysły. Morza i oceany dają mi ogromne pole do popisu. Zagadnienie to jest na tyle szerokie, że praktycznie nie można go zamknąć w wąskich ramach własnej wizji artystycznej.

Marynistyka fascynuje mnie głównie dlatego, że umożliwia mi ona nawiązanie głębszej relacji z odbiorcami. Zawsze jest tak, że ktoś dostrzega głębie w innym miejscu namalowanego przeze mnie obrazu. Jedni doszukują się jej w wodzie, inny w promieniach słońca odbijających się na morskiej tafli albo w chmurach zawieszonych tuż nas okrętem. To pozwala na ogrom artystycznej swobody. Doceniam taki stan rzeczy i nie potrafię opanować zachwytu, który we mnie powoduje. Żegluga wywołuje we mnie skojarzenie z wolnością. Sądzę, że morze ma w sobie potencjał, którego artyści wciąż nie wykorzystali i raczej minie bardzo dużo czasu, zanim do tego dojdzie. O ile w ogóle jest to możliwe.